Kultura‎ > ‎

Columbus Day - włoski element amerykańskiej kultury


Mniej więcej tydzień temu, konkretnie 12/13 października, mieszkańcy Stanów Zjednoczonych hucznie obchodzili święto upamiętniające odkrycie przez Krzysztofa Kolumba Nowego Świata. W tamtejszych rejonach nosi nazwę Columbus Day, natomiast w innych zakątkach globu można spotkać się z określeniami Hispanic (w Hiszpanii rzecz jasna), Dia de la Raza (w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej) czy Discovery Day (na Bahamach, do wybrzeża których Kolumb dotarł najpierw).

Ale zaraz zaraz... Po przeczytaniu tego krótkiego wprowadzenia pewnie zastanawiacie się skąd taka tematyka na Italotece... skąd pomysł łączenia odkrycia Ameryki przez hiszpańską załogę z Italią? Mieszkańcy Ameryki z włoskimi korzeniami znaleźliby ku temu mnóstwo powodów! Co ważniejsze popartych faktami...


Wyjaśnienia należałoby zacząć od głównego sprawcy tego transkontynentalnego zamieszania, czyli signore Cristoforo Colombo (brzmi znajomo i po włosku, a w dodatku rozwiewa wszystkie wątpliwości). Mimo, że powszechnie uważa się, że skoro Krzysztof Kolumb był organizatorem i kapitanem odkrywczych wypraw pod flagą hiszpańską, to zapewne jest to także kraj jego pochodzenia, jednak nic bardziej mylnego (a mylą nas tak niejednokrotnie nawet nauczyciele historii w szkołach!). Większość uczonych i historyków twierdzi, że Cristoforo Colombo był w stu procentach Włochem, urodzonym i dorastającym w Genui (choć wymyślnych teorii na temat jego pochodzenia jest wiele).

Jego przygoda z morzem zaczęła się od pracy w banku Centurionich, gdzie do jego obowiązków należały wyprawy żeglarskie w celach handlowych. Podczas jednej z takich podróży jego konwój został napadnięty przez flotę francusko-portugalską i rozbił się w okolicach Przylądka Św. Wincentego. Jakimś cudem Kolumb wyszedł z tego cało. Niedługo po tym nieprzyjemnym incydencie wyruszył do Lizbony, gdzie zaczął pracować w tamtejszej filii banku Centurionich. Właściwie na tym kończą się jego relacje z Italią. Na stałe związał się z Portugalią, gdzie poznał swoją pierwszą żonę Felipę Perestrello de Moniz, a gdy ta zmarła, pocieszenie znalazł u młodej Hiszpanki Beatriz Enriquez, która, choć nie została oficjalnie jego żoną, otrzymała sporą część jego majątku, urodziła mu syna Ferdinanda, a dziecko z pierwszego małżeństwa Kolumba traktowała jak swoje własne.


Praca marynarza na statkach handlowych w basenie Morza Śródziemnego czy dobijanie interesów również u wybrzeży zachodniej Afryki, coraz częściej na myśl przywodziły mu szalone pomysły osiągania bardziej odległych lądów, by zwieźć stamtąd wszelkie orientalne dobra dla spragnionych nowych produktów Europejczyków. Odważny żeglarz chciał szybko i sprawnie dotrzeć do Azji pokonując Atlantyk, zamiast przemierzać długą i mozolną drogę wodami Oceanu Indyjskiego. Jedyne, co studziło jego zapał, to brak wystarczających środków do ruszenia w wymarzoną podróż. Po długich poszukiwaniach sponsora, finansowe wsparcie zaoferowali mu władcy Hiszpanii – królowa Izabela Kastylijska i Ferdynand II Aragoński.

W ten właśnie sposób Kolumb zaczął przecierać nowe szlaki handlowe pod hiszpańską banderą swoich opiekunów. Jak się okazało, z długo planowanej wyprawy nie przywiózł Europejczykom indyjskiej herbaty czy przypraw korzennych, ale za to nieświadomy tego, że przez błędne postrzeganie mapy świata, zamiast do Indii, dotarł do wybrzeży wysp Bahama, zdobywając tym samym nieznany dotąd dziewiczy ląd – idealne miejsce emigracji dla tysięcy Hiszpanów, Francuzów i Brytyjczyków. Osiedlający się tam mieszkańcy Starego Kontynentu w XVII w. zaczęli nazywać swoje kolonie od imienia ich odkrywcy – Colombia.


Naturalnym wydaje się więc fakt, że wspomniani imigranci na nowych ziemiach starać się będą czcić należycie pamięć o dzielnym żeglarzu. Ciekawszym zjawiskiem jest to, że o Kolumbie nie zapominają przede wszystkim Włosi – dumni rodacy, którzy korzystając z jego epokowego odkrycia, w dalszej perspektywie czasu także mieli możliwość osiedlenia się na terenach USA.

Jedne z pierwszych włoskich obchodów Columbus Day miały miejsce w Nowym Yorku w 1866 r., a potem także w San Francisco. Do ustanowienia przez prezydenta Roosevelta Columbus Day oficjalnym świętem narodowym w 1937 r. przyczynił się między innymi Angelo Noce oraz Generoso Pope, włosko-amerykański biznesmen, wydawca włoskojęzycznej prasy na terenie całych Stanów.

Co roku w tym świątecznym dniu, włosko-amerykańskie społeczności organizują huczne parady. Tradycja ich organizowania trwa nieprzerwanie najdłużej od 1868 roku w San Francisco, a pomysłodawcą pierwszego przemarszu przez ulice tego miasta był Nicola Larco. Warto zauważyć jednak, że to Nowy York może poszczycić się największymi i najznamienitszymi paradami w całych Stanach.


Kilka lat temu nowojorski prezydent wyszedł z inicjatywą zaproszenia do udziału w paradzie aktorów grających w serialu Rodzina Soprano. Mieli stanowić jedną z głównych atrakcji prezentując się świętującym na ogromnej platformie przejeżdżającej głównymi ulicami miasta. Pomysł ten spotkał się jednak z ogromnym sprzeciwem ze strony włosko-amerykańskiej społeczności. Głośno wyrażona dezaprobata wynikała z obawy, że poprzez ukazanie mafijnej rodziny jako symbolu włoskości, utrwalą się powszechne przekonania i stereotypy związane z działalnością mafii, z którymi włosko-amerykańskie organizacje walczą od wielu lat.

Włoska społeczność w Ameryce oprócz licznych imprez i bankietów organizowanych z okazji Columbus Day, wpadła też na pomysł obchodzenia Discovery Day - corocznej rekonstrukcji wydarzeń z 1492 r., kiedy to Kolumb pierwszy raz postawił stopę na nowo odkrytym lądzie

Co ciekawe, Amerykanie włoskiego pochodzenia dążyli nawet do jego kanonizacji. Chociaż Rzym nie był nastawiony pozytywnie do tego pomysłu (w końcu Kolumb nie czynił żadnych cudów ;) ), w 1892 r., papież Leon XIII zwrócił się do wszystkich duchownych z Europy i Ameryki z wezwanie, aby co roku w dniu Columbus Day odprawić specjalną mszę ku pamięci odkrywcy. W tym samym roku prezydent USA Benjamin Harrison ustanowił 12 października dniem wolnym od pracy.


Wagę tego dnia dla obywateli Stanów zaobserwować można na ulicach miast. Na czas obchodów tego radosnego święta zamykane są wszelkie instytucje państwowe, takie jak banki czy urzędy miejskie. W wielu szkołach realizuje się specjalne programy edukacyjne i organizuje wydarzenia dotyczące odkrycia Ameryki przez Kolumba. Władze miast wraz z licznymi miejskimi organizacjami sponsorują uroczystości, parady, kiermasze, festiwale jedzenia i bankiety. Także wiele sklepów i centrów handlowych proponuje wtedy swoim klientom atrakcyjne promocje i obniżki cen.

Amerykańscy Włosi czują dumę, że ich rodak, włoski żeglarz, dopłynął do Ameryki - miejsca, gdzie teraz żyją, dlatego już od wielu lat panuje tam tradycja świętowania wpływów włoskich imigrantów na kulturę Stanów Zjednoczonych. Pizza, pasta, opera czy włoska moda są w końcu częścią amerykańskiej codzienności. To także dzień upamiętniający przyjacielskie relacje między tymi dwoma krajami. Włosko-amerykańscy politycy i przedsiębiorcy biorą wtedy udział w publicznych eventach i programach telewizyjnych.


Dziś powszechnie wiadomo, że Kolumb tak naprawdę nie odkrył Ameryki jako pierwszy. Wyprzedzili go Mongoloidzi z Azji, natomiast pierwszym przybyszem z Europy był Leif Eriksson, który dotarł tam na początku XI w., czyli dużo wcześniej niż Cristoforo Colombo. Jednak tradycja Columbus Day w Stanach jest ciągle żywa, a z roku na rok obchody coraz bardziej huczne. W końcu dla Włochów każdy powód do świętowania jest dobry.

Maggie